IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Shadic

avatar

Liczba postów : 755
Join date : 03/12/2013
Age : 25
Skąd : Osuchów

Karta Postaci
Profesja Główna: Trener
Starter: Eevee

PisanieTemat: Zapisy wodnik   Wto 03 Gru 2013, 21:55

Imię "Ksywka" nazwisko: Arc "Knight of the Wind" Storm
Data urodzenia i wiek: 19 listopad 1993 (20 l.)
Wygląd: Średniego wzrostu, dobrze zbudowany chłopak. Ma krótkie postawione na żel czarne włosy z czerwonymi pasmami (tak jak na Emblemacie), mechaniczne lewe ramię (posiada hak z wyrzutnią, wysięgnik hydrauliczny, wyrzutnię balli oraz komputerek pełniący funkcję pokedexa. Prawdziwe zostało odgryzione przez dzikego Hydreigona) oraz rubinowe oczy. Nosi czerwony T-shirt, czarną kamizelkę z czerwonym symbolem pokeballa na plecach, czarne spodnie moro z metalowymi ochraniaczami w kolorze czerwonym oraz czerwone buty ze złotymi klamrami. Dodatkowymi elementami ubioru są złota bransoleta noszona na prawej ręce oraz czerwona przepaska na lewej ręce. Ma bliznę na lewym policzku (Pamiątka po Hydreigonie).
Rodzime miasto/Miasto startu i region: Nimbasa City/ Lilicove City - Hoenn
Charakter postaci: Typowy "Samotny Wilk", jedyne towarzystwo jakie toleruje to towarzystwo jego Pokemonów i ewentualnych przyjaciół/towarzyszy. Prawie nigdy nie okazuje uczuć lecz gdy ktoś zajdzie mu za skórę odda zniewagę z nawiązką, jednak pod maską samotnika kryje się chłopak uwielbiający
przygody i walki Pokemon. Pokemony są dla niego jak rodzina. W walce on i jego Poki dają z siebie maksimum możliwości jednak nigdy nie dopuszcza do tego by działa im się krzywda. Dokładnie analizuje mocne i słabe punkty przeciwnika obmyślając strategię która powali go na miejscu
Historia: Urodził się w Black Town w Unovie. Już jako dziecko wykazywał niezwykłe zdolności manualne. W wieku lat 4 stracił rodziców w wyniku morderstwa przez organizację Chaos. Został przygarnięty przez Hiroshiego - mistrza sztuk walki który widząc w dziecku potencjał nauczył go sztuk walki (karate i kung-fu) oraz panować nad niespotykaną umiejętnością rozumienia Pokemonów. Dorastając w Nimbasa pomagał jego mieszkańcom dzięki swoim wynalazkom (nie przytoczę wynalazków bo wymyślanie ich zajeło by trochę ^ ^'). Z czasem zyskał przydomek "Knight of the Wind" ze względu na niezwykłe umiejętności walki. Mając 18 lat stacił rękę w wyniku wypadku z udziałem dzikiego Hydreigona. Z pomocą szanowanej w Unovie prof. Juniper wykonał mechaniczne ramię sprawnie zastępujące prawdziwe. Dwa lata później postanowił wyruszyć do Hoenn w celu sprawdzenia pogłosek dotyczących Team Chaos. Jego pierwszym Pokemonem został samczyk Eevee, prezent od prof. Juniper.
Starter: Eevee
Dodatkowy Ekwipunek: 5 PokeBall, ramię (a raczej jego wyposażenie)
Cele:: Odnalezienie informacji na temat Team Chaos i dokonanie na nich zemsty

Jeśli to nie kłopot chciałbym prosić o dwoje towarzyszy. Niech będą chłopak i dziewczyna poznani przypadkowo w czasie podróży. Może być rodzeństwo. Wiek około 17-19 lat.

_________________________________


"The servers are the seven Chaos...
Chaos is power, enriched by the heart...
The controller exists to unify the chaos!"


Ostatnio zmieniony przez Shadic dnia Pią 17 Sty 2014, 17:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
luk1313

avatar

Liczba postów : 178
Join date : 09/01/2014

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Czw 09 Sty 2014, 20:01

Imię "Ksywka" nazwisko: Lukas Judzma "Piorun"
Data urodzenia i wiek: 16 lat (13.07.1998)
Wygląd:

Rodzime miasto/Miasto startu i region:Kanto - Allabastia (Pallet Town)
Charakter postaci:Nieustępliwy, cierpliwy i honorowy.
Historia:Od najmłodszych lat Lukas fascynował się pokemonami w wieku 10 lat dotarła do rodziny tragiczna wiadomość Ojciec zmarł w skutek ataku Mewtwo w Johto, nie znaleziono ciała?! Wstrząsnęło to nie tylko Lukasa, ale też jego Matkę i trójkę braci. Rodzina została rozdarta i z biegiem czasu Bracia zaczęli opuszczać dom rodzinny. Gdy Lukas ukończył 16 rok życia postanowił wyruszyć w swoją własna podróż, aby odszukać braci i skłonić ich do powrotu w rodzinne strony. Matka ucałowała swojego syna i podarowała mu zdjęcie rodzinne. Lukas wyruszył odszukać swoich braci, którzy byli już znani z swoich czynów. Najmłodszy 17 letni Michael Judzma zatopił trzy wioski i otrzymał pseudonim "Tsunami". Kolejny 18 letni Simon Judzma spalił cały las i pobliskie miasteczko przez co ludzie mówią na niego "Pożar". Najstarszy z braci 19 letni Damien Judzma otrzymał pseudonim "Las", gdyż za pomocą swojego pokemona zniszczył wiele miasteczek i posiadłości, tworząc w ich miejsca bujne lasy. Każdy z rodziny posiadał jajo, które w wieku 16 lat wykluwało się w przypadku Lukasa był to Pichu, Michael miał Squirtle'a, Simon Charmandera, a Damien otrzymał Bulbasaura.
Starter: Pichu (Chłopak)
Cele podróży: Zdobycie wszystkich odznak, wstążek i elektrycznych pokemonów. Dorównanie siły bracią i sprowadzenie ich do domu, a także odkrycie co tak naprawdę stało się z ojcem.
Powrót do góry Go down
Vaphel
Admin
avatar

Liczba postów : 3173
Join date : 16/07/2013
Age : 26
Skąd : Mazovian

Karta Postaci
Profesja Główna:
Starter:

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Czw 09 Sty 2014, 21:12

Przyjęty. Gra jutro.

_________________________________
Powrót do góry Go down
http://pokenova.forumpl.net/t94-fernando-de-la-rosa
Sajmon145



Liczba postów : 12
Join date : 06/02/2014
Age : 26

Karta Postaci
Profesja Główna:
Starter:

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Pią 07 Lut 2014, 14:23

Imię "Ksywka" nazwisko: Illidian
Data urodzenia i wiek: 27 kwietnia 1992 / 21 lat
Wygląd:
Rodzime miasto/Miasto startu i region: Safrania, Kanto
Charakter postaci: Jest miłośnikiem historii. Czyta dużo książek.Spokojny, miły. Otwarty i szczery. Bardzo lubi pokemony.Chciałby zwiedzić cały świat i poznać jego historie. Najbardziej to by chciał posiadać wszystkie pokemony jakie tylko zostały odkryte.
Historia:
Były wieczór a ja postanowiłem się wybrać z moim ukochanym vulpixem na spacer. w trakcie spacerowania po lesie zobaczyłem kilka fajnych pokemonów. Chciałem nawet jednego złapać, gdy nagle z oddali było słychać czyjś krzyk. Szybko tam pobiegliśmy i zobaczyliśmy jak jakiś wysoki mężczyzna uciekał z pokemonem w klatce.Zapytałem pokrzywdzonej młodej damy co się stało, powiedziała, że wyszła na spacer z pokemonem i ten mężczyzna się nagle pojawił i zaproponował walkę pokemon i ten kto przegra oddaje pokemona rywalowi. od presją się zgodziła, niestety przegrała  i straciła swojego ulubionego pokemona, więc postanowiłem go dla niej odzyskać. Goniłem go przez ciemny las ale go szybko zgubiłem. Po dłuższej chwili znalazłem opuszczoną chatę, w której okazało się , że ukrył się tam ten złodziej. Wyzwałem go na pojedynek pokemon i go pokonałem i odzyskałem pokemona pięknej damy. Po powrocie do niej oddałem jej pokemona po czym mi się przedstawiła.
- Jestem Antonina Bąk córka właściciela sporej hodowli pokemon.
- Miło mi jestem llidian (odpowiedziałem)
Zaproponowła, żebym ją odprowadził do domu, bo chce mi podziękować. Opowiedziała tacie o tym wydarzeniu i razem doszli do wniosku, że dadzą mi pokemona jak zdołam wygrać z jej ojcem walkę pokemon bo on jest bardzo dobrym trenerem. Na koniec rozmawialiśmy do późna i się zaprzyjaźniliśmy.
Starter:
Vulpix

Dodatkowy Ekwipunek:
Pokedex
5 pokeball
0,5kg karmy dla pokemonów

Cele podróży:
Zdobycie pokemona i poznanie kogoś fajnego

[url=Box]Box[/url][url=Konto bankowe]Konto bankowe[/url][url=Karta postaci]Karta postaci[/url]


Powrót do góry Go down
Vaphel
Admin
avatar

Liczba postów : 3173
Join date : 16/07/2013
Age : 26
Skąd : Mazovian

Karta Postaci
Profesja Główna:
Starter:

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Pią 07 Lut 2014, 14:32

Mam już podobną grę więc nie przyjmuję. Na pewno ktoś inny Cię przyjmie.

_________________________________
Powrót do góry Go down
http://pokenova.forumpl.net/t94-fernando-de-la-rosa
Pia

avatar

Liczba postów : 101
Join date : 20/07/2013

Karta Postaci
Profesja Główna: Trener
Starter: Poliwag

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Czw 13 Lut 2014, 21:29

Imię "Ksywka" nazwisko: Sophia "Pia" Lennox
Data urodzenia i wiek: 16 lat
Wygląd: Krótkie blond włosy z grzywką, głowa przewiązana granatową bandaną. Szczupła, 160cm wzrosu z dużym biustem jednak bez wyraźnie zaznaczonej talii, tj sylwetka sportowa. Z twarzy wygląda na niewiniątko, z zadartym nosem i drobnymi ustami. Szare oczy osłonięte pomalowanymi maskarą rzęsami są lekko wyłupiaste, co podkreśla nieumiejętny makijaż. W garderobie przeważają szorty i mini spódniczki, zwykle jeansowe. Koszulki mają prosty fason jednak nie są to tshirty i zazwyczaj zbobią je jakieś ciekawe nadrugi lub wzory. Na nogach tampki, do wszystkiego płaszcz przeciwdeszczowy i torba z poprzypinanymi pierdółkami. W dwóch słowach, zwykła smarkula.  

Charakter postaci: Zwykła uczennica, niedbała jednak wbrew pozorom dość ambitna jeśli chodzi o naukę. Nie lubi towarzystwa ludzi, wręcz uwarza się za socjopatkę... czy jest nią naprawdę nie wiadomo. Nawet lubiana przez innych, chociaż sama traktuje ich powierzchownie i często wykorzystuje do własnych celów nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Bywa impulsywna i przy tym ciekawska... jeśli chce coś zrobić to nie potrzebuje nikogo pytać, nie zawsze zważa też na własne bezpieczeństwo. Prawie nigdy nie jest niemiła, szkoda jej na to energii. Uważa że ludzie nie są warci by ich nienawidzić. Łatwo można poczuć się jej przyjacielem, a jak jest naprawdę? To osoba, która nie przywiązuje się łatwo i patrzy głównie na swój własny interes co nie zawsze widać na pierwszy rzut oka. Wydaje się, że jej jedyną słabością jest Erika.

Rodzime miasto/Miasto startu i region: Solaceon Town, Sinnoh
Historia: Jedynaczka, wychowywana przez dziadków od kiedy jej rodzice zginęli w wypadku, gdy miała trzynaście lat. Od zawsze wolała swoje własne towarzystwo, dlatego nie tęskniła zbytnio za nimi, choć było jej smutno z powodu ich odejścia. Sprawia wrażenie dobrze wychowanej i ułożonej, a w rzeczywistości w cale nie słucha dziadków... po prostu nie jest taką idiotką jak 90% jej rówieśników i nie zachowuje się jak człowiek z lasu. Co więcej, czasem nawet pomaga im w prowadzeniu Day Care i to dla niej sama przyjemność! Pokemony nie mówią, a obce nie oczekują też specjalnej troski i czułości więc to dla niej idealne zajęcie. Nigdy jednak nie myślała o byciu trenerką, pewnie niekórzy powiedzieliby też, że została nią ze złych powodów.

Ostatnie dni słonecznego sierpnia zeszłego roku, koniec obozu siatkarskiego na który wysłali ją dziadkowie w nagrodę za wyniki w szkole. Trzeba zaznaczyć, że bawiła się średnio gdyż wręcz nie dało się uciec od natrętnego towarzystwa, a opiekunom się wydawało, że w wieku piętnastu lat Pia nie potrafi sobie sama nawet uprać gaci. Umiała jednak o wiele więcej, ale o tym innym razem. To było na promie, który z Wysp Pomarańczowych płynął pierw do portu w regionie Kanto, po czym kontynuował rejs aż do Sinnoh. I tam ją zobaczyła... czarne włosy do ramion falujące pod słomianym kapeluszem, brązowe tęczówki zdawały się mienić w słońcu bardziej od pomalowanej na srebrno balustrady, a szczupłe palce przytrzymywały skraj żółtej, letniej sukienki uporczywie smaganej morską bryzą. I ten uśmiech który sprawił, że Pia poczuła wiosnę w sercu. Będąc bardziej osobą czynu niż myśli, odważnie skierowała swoje kroki w stronę owej zjawiskowej piękności, nieświadoma natury siły, jaka ją do niej ciągnęła. Zaledwie kilka słów, tyle im dano nim piękna Erika musiała opuścić statek mając raz na zawsze zniknąć z oczu zauroczonej nią nastolatki. Pozostawiła jednak po sobie adres oraz zapach wiosny, który w tedy upajał jak opium, a do dnia dzisiejszego pozostał we wspomnianiach.

Zaczęło się od listów... i miało skończyć na listach. Erika zawsze grzeczna i serdeczna odpowiadała na każdą wiadomość nie szczędząc atramentu. Świadomie lub nie zachęcała swoją admiratorkę do coraz śmielszych myśli, a w końcu do tej jednej dezycji, która niemal przyprawiła biedną babcię o zawał. Decyzja jednak zapadła, Pia opuszczała Solaceon Town jej przeznaczeniem Celadon City w Kanto. A w nim piękna Erika, jej przyszła żona... oczywiście jeszcze o niczym nie wiedziała, to miała być niespodzianka.


Starter: Poliwag, samiec o imieniu Kum-chan. Prezent od dziadków, ma ją strzec w podróży.

Dodatkowy Ekwipunek: co tam chcesz

Cele podróży: Dotrzeć do Eriki i poślubić ją.

[url=Box]Box[/url][url=Konto bankowe]Konto bankowe[/url][url=Karta postaci]Karta postaci[/url]

_________________________________

Powrót do góry Go down
Vaphel
Admin
avatar

Liczba postów : 3173
Join date : 16/07/2013
Age : 26
Skąd : Mazovian

Karta Postaci
Profesja Główna:
Starter:

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Czw 13 Lut 2014, 21:43

Przyjmuję.

_________________________________
Powrót do góry Go down
http://pokenova.forumpl.net/t94-fernando-de-la-rosa
Aleksander



Liczba postów : 5
Join date : 26/01/2014

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Sob 22 Lut 2014, 18:24

Imię "Ksywka" nazwisko: Matthew "Matt" Bradley
Wiek: 17 lat
Wygląd: Pierwszy rzut oka? Widzimy wysokiego, szczupłego młodzieńca z wyraźną opalenizną. Jego grafitowe włosy są układane ze starannością, chłopak sam je modeluje i cieniuje, sądząc ze szkoda pieniędzy na fryzjera. Złote oczy niezwykle bystre i przenikliwe, niektórzy mogą stwierdzić, że chłopak tymi oczami jest w stanie wejrzeć w ich duszę. Ubiór jest dosyć nietypowy, ponieważ o ile śliwkowa podkoszulka oraz niebieskie jeansy nie robią na nikim wrażenia, to już trzy skórzane paski oraz kurtka-bolerko, jakie noszą raczej kobiety już mogą dziwić. Brązowa kurtka z beżowym kołnierzem, pokryta w niektórych miejscach siatką jest zakładana raczej w porze deszczowej oraz gdy jest zimno. Na dłoniach zawsze nosi rowerowe rękawiczki z czarnej skóry z odsłoniętym tylko palcem wskazującym. Buty czarne sportowe, by nie uwierały podczas długich podróży. Oczywiście nieodłączną częścią ubioru jest zielony, pojemny plecak.
Rodzime miasto/Miasto startu i region: Kanto, Stone Town
Charakter postaci: Charakter to coś, co zmienia się pod wpływem impulsu, nie da się określić. Na pewno Matt jest spokojny i opanowany, bardzo rzadko się złości. Przemyśli wszystkie za i przeciw zanim podejmie decyzję, która jego zdaniem będzie prawidłowa. Uśmiecha się stonowanie, ciężko zdobyć jego zaufanie, aczkolwiek sam jest ufny względem innych. Mimo pierwszego wrażenia wcale nie jest gburem, wręcz przeciwnie, nie stara się unikać towarzystwa, lubi przebywać wśród ludzi, rozmawiać z Nimi. Nie można również zapomnieć o dobrych manierach, uprzejmości i tym, że zawsze jest gotowy do pomocy.
Historia: Matthew, Matthew, Matt. Czy ten chłopak ma jakąś historię? Za pewne w dniu urodzin, w ciepły lipcowy poranek, jego rodzice Liza i Shawn wyobrażali sobie, że właśnie na świat przyszedł genialny naukowiec albo wybitny sportowiec, błyskotliwy hazardzista. Po prostu ktoś, kto w końcu odmieni ich życie w biedzie. Czy rodzice mieli rację w swoich przypuszczeniach? Czy Matt cokolwiek będzie znaczył w przyszłości dla świata? Na te wszystkie pytania odpowiedzi przychodziły wraz z biegiem czasu. Jedno jest pewne - nigdy się w tej rodzinie nie przelewało. Ojciec z wykształcenia zegarmistrz, nie zbierał pokaźnych sum w małym miasteczku jakim jest Stone Town, za to był jedynym zegarmistrzem w okolicy. Był to tak na prawdę argument, który nie pozwalał na rezygnację z tej pracy. Matka zaś pracowała w policji, jednak co się może dziać w tak spokojnym mieście jak Stone Town? Nie była nikim specjalnym. Na takich jak ona mówiono "krawężnik", jej zadaniem było chodzenie i patrolowanie miasta. Nasze poczciwe Stone Town z którego każdy dzieciak chciałby się jak najszybciej wyrwać, z braku większych atrakcji. Matthew ma również siostrę, zdrową śliczną dziewczynkę w wieku 4 lat, która na razie spędza beztroskie życie, bawiąc się z Bellsproutami w ogródku.
Powróćmy jednak do Matta, bo tak łatwiej wymówić, niż jego pełne imię. Do najbiedniejszych nie należał, ale nigdy też nie zaznał luksusu. Zwykle dzieciaki miały szanse wyrwać się z domu w wieku 10-12 lat i zostać mistrzami pokemon. Ba! Kto o tym nie marzył, kto nie mówił jakby było fajnie polatać na grzbiecie Charizarda? Niestety bohater naszej historii jest realistą. Nie marzył, on działał. Musiał się uczyć, wpajano mu, że ledwo co mamy do garnka wrzucić, przez co chłopak dorabiał, rozwoził gazety o poranku, a następnie uczył się do szkoły. Po szkole starannie odrabiał lekcje i dopiero mógł mieć czas dla siebie. Ten czas spędzał na obserwacji zachowań pokemonów domowych, czytając ciekawe artykuły. Wszystko to notował w zeszycie, niestety w wieku 12 lat, kilka kg papieru zagracało pokój na poddaszu. Chłopak postanowił za wszystkie swoje oszczędności kupić Ipoda. Rok później stracił już wszelkie nadzieje, że zostanie trenerem pokemon. Rodzice byli zdania, że z tego nie ma pieniędzy, że jest to zabawa dobra dla dzieciaków, mało kto się dostaje do elity skąd można zarabiać dobry pieniądz. Matt zaczął myśleć jak oni, jednak skrupulatnie uzupełniał wiedzę o pokemonach, jego Ipod służył mu za pokedex innych dzieciaków. Dzień mijał za dniem, życie stało się monotonne. Same piątki w szkole, mnóstwo kolegów, ale żadnego przyjaciela, kilka dziewczyn na 2-3 tygodnie. Tutaj warto zatrzymać się na dłużej. W wieku 15 lat miał Jane. Co to była za kobieta. Niziutka, czerwone włosy, duże zielone oczy, piersi krągłe jak jabłuszka. Do tego styl ubierania - zawsze biodrówki, okalające jej kości biodrowe oraz top w jasnych kolorach, odsłaniające płaski brzuch. Kto nie chciał być z Jane? Była tylko rok młodsza. Matthew przeżywał przy niej swoje najlepsze chwile, wieczorem wychodzili na spacer w świetle księżyca, wymykali się ze swoich pokoi, zjeżdżając po linie, by pokąpać się w strumyku. Parę razy zatracili się w szaleństwie, zrywając z siebie ubrania. Matt był oczarowany, nie wiedział jak to się stało, że tak spokojny chłopak, dobrze ułożony, nie podejmujący pochopnych decyzji, mógł się spodobać szalonej, radosnej, pełnej energii, spontanicznej kobiecie. Może faktycznie jest w tym prawda, że podobieństwa sie przyciągają? Sielanka trwała długo, w porównaniu do jego wcześniejszych związków. 21 lipca, dzień przed jego urodzinami, Jane dostała propozycję zostania trenerem pokemon, bo profesor Ham w końcu dostał odgórnie pokeball z upragnionym przez Nią Vuplixem. Matt wiedział co to znaczy, pokłócili się bardzo mocno. Wiedział, że to już koniec, rodzice nie pozwolili mu na podróż. Wybili mu to z głowy, dając szlaban. Chłopak nawet nie pożegnał się ze swoją dziewczyną. Widział jedynie jak rano odchodziła z jakąś koleżanką w stronę Fuschia. Nawet nie popatrzyła w stronę jego domu. Czuł że jest to koniec. Na chwilę zamknął oczy.
***
- Głupi jesteś? Czyli nie kochasz mnie! Wiedziałeś że chcę zostać trenerką pokemon a po skolekcjonowaniu 6 ognistych pokemonów chcę zostać uczennicą Blaine'a! - krzyczała Jane.
- Skarbie...wiesz jakich mam rodziców. Nie mogę zostać trenerem pokemon, nie poczekasz na mnie 2 lat aż będę pełnoletni?
Jane popatrzyła na chłopaka jak na idiotę.
- Myślisz, że profesor Ham będzie czekał 2 lata z Vulpixem? Jeśli go jutro nie odbiorę, to nigdy tego nie zrobię. Twoja decyzja. Ucieknij z domu.
- Mam młodszą siostrę, rodzice nie poradzą sobie beze mnie, muszą oboje pracować. Nie mam tyle kasy co Ty - Młodzieniec spuścił oczy, patrząc na kamienie.
- Dobranoc Matt - Jane odwróciła się na pięcie, nie całując go, nie tuląc. A on stał. Krople łez kapały jedna za drugą na podłoże. Były to łzy bezsilności.
***
Matt nosi w pustym portfelu zdjęcie Jane. Nie odzywała się już do niego, nie zdobyła również odpowiedniej ilości odznak by dostać się do Ligi. Wiedziałby o tym, a nikt jej nie poznał na tych zawodach. Chłopak ma szczerą nadzieję, że spotka ją na stadionie Blaine'a. Z drugiej strony boi się tego spotkania, bo nie wie co Ona mu powie, ani co On powinien powiedzieć jej. Przeprosić? Prosić o wybaczenie? Zaproponować aby została uczennicą na jego stadionie? Zapewne by go wyśmiała po tak długiej nieobecności. Matt nie miał już żadnej innej dziewczyny, nosząc Jane w sercu.
***
Wracając do rutynowego dnia, o poranku praca raz gazety a raz rozwożenie mleka. Wtedy pojawiły się pierwsze wąsy, ale nie przypadły mu do gustu, więc zawsze je goli, miał już prawie 17 lat, stwierdził że mężnieje, schował Ipoda głęboko pod łóżko i nie ruszał go już wcale. Stwierdził że te całe hobby jest na nic, że rodzice mieli racje. Myślał tak dopóki nie dostał zadania zlecenia dobrze płatnego u profesora Hama. Miał dostać niezłą kasę, a rodzice byli coraz bardziej w potrzebie, brali kredyty. Jego zadanie polegało na doglądanie pokemonów świeżo co złapanych przez trenerów z okolic Stone Town. Chłopak po prostu zafascynował się tymi różnorakimi okazami, których do tej pory nie widział. Geodude, Onix, Rhydon i wiele wiele innych. Praca trwała tydzień, przy wypłacie chłopak nawiązał rozmowę.
- Profesorze - zaczął nieśmiało - Czy jest szansa, żeby otworzyć nowy gym w naszym mieście?
- Oczywiście, wystarczy zdobyć licencję, wymyślić odznakę i pokonać przedstawiciela, który się tym zajmuje. Każde miasto może posiadać swój gym.
- Po pracy u Pana, stwierdziłem, że chciałbym aby w Naszym mieście był stadion. Ludzie by częściej tu przyjeżdżali, gospodarka by się rozwinęła. Nadawałbym się na lidera?
Profesor roześmiał się serdecznie, a Matt opuścił głowę, wyraźnie zasmucony.
- Matthew, głowa do góry. Myślę, że z Twoja wiedzą mógłbyś być liderem, ale aby do tego doszło musiałbyś zostać trenerem pokemon. Musisz nabrać doświadczenia. Za tydzień rozpoczyna się liga, jeszcze nie jest dla Ciebie za późno. Wpadnij rano po swojego pokemona, mam kilkanaście nowych nabytków, które rozdam. To się czuje, spojrzysz na pokeball i już będziesz wiedział, że tam jest Twój przyjaciel, który zawsze stanie w Twojej obronie. Jeśli się zdecydujesz, to zapraszam.
Matthew w zadumie już był na progu, gdy profesor go zawołał
- Matt. Myślę, że będziesz świetnym liderem w naszym mieście i jest to bardzo dobry pomysł. Mam nadzieję, że zobaczę Cię za tydzień.
***
Przez kolejne 5 dni młody mężczyzna chodził struty, bał się jak zareagują jego rodzice na jego decyzję, której sam do końca nie podjął. Z jednej strony wizja podróży, przerwanie monotonii, czas przygód, z drugiej wizja głodującej siostry, wściekłych rodziców i zaprzestanie edukacji. 6 dnia było to samo, serce waliło mu młotem, ponieważ miał czas do jutra, a dalej nie miał nic poukładane w swojej głowie. Jeden wielki chaos.
Na wieczornej kolacji, po zjedzeniu marchewki z groszkiem, ryżu i małej porcji mięsa, w końcu się odważył.
- Mamo, Tato. Jutro zamierzam wyruszyć w trasę.
- Do Fuschia?
- Dłuższą.
Zapadła krótka chwila ciszy, jednak dla Matthew'a była to wieczność.
- Od jutra będę trenerem pokemon. nadam się, mam ogromne notatki na temat pokemonów żyjących w naszych okolicach. Trawiaste, trujące, normalne, latające i wodne nie mają przede mną żadnych tajemnic. A za rok, po zakończeniu ligii będę miał kasę na założenie stadionu. Profesor Ham mi na pewno pomoże.
- Zwariował, no kompletnie oszalał!!
- Wszystko przemyślałem. Gdy tylko coś zarobię podczas podróży, to od razu przyślę Wam na konto. Jutro z rana ruszam, nie zabieram ze sobą nic oprócz mojej kabury, ipoda z nr Waszego konta i ubrań. Jutro rusza kilka innych osób razem ze mną, więc nic mi nie będzie.
- Nie zgadzamy się.
Ojciec był stanowczy, przez kolejne 10, 15 minut, potem przez godzinę wałkowali ten sam temat. Matt wyciągał tysiące argumentów, Oni natomiast dwa tysiące kontrargumentów. W końcu dali za wygraną komentując to "jesteś już dorosły, rób jak uważasz. Mam nadzieję, że wiesz co robisz". Matthew grzecznie podziękował za zaakceptowanie decyzji.
***
Noc była ciężka. Chłopak przewracał się z boku na bok, nie mogąc usnąć. Nie wiedział czy czuł się źle że po raz pierwszy sprzeciwił się swoim rodzicom, czy może miał obawy dotyczące podróży. W końcu on nie umie się bić, jest chudy, każdy może go w każdej chwili okraść. To był czysty blef, że razem z Nim ruszą inni, jednak chciał uspokoić rodziców. Prawda była taka, że faktycznie profesor coś wspominał, że rusza więcej osób, ale pewnie każdy rozejdzie się w swoim kierunku. Z tego wszystkiego postanowił wymknąć się z domu, tak jak za dawnych czasów, po linie. Poszedł nad strumyk, gdzie szaleli razem z Jane. Chłopak na same wspomnienia uronił łezkę tęsknoty, chociaż publicznie nie dawał po sobie tego poznać. Niespodziewanie, ponieważ była druga w nocy, usiadł obok Niego ojciec Jane - wysoki, równie uśmiechnięty jak Ona, z tymi samymi zielonymi oczami. Złapał go za ramię.
- Cześć Matt, mogę dołączyć? Wracam z roboty, a w taką piękną noc szkoda kłaść się spać - Patrick był kolegą matki Matta, również krawężnik pod dowództwem Jenny.
- Wi-witam Pana, jasne. - Matt szybko przetarł oczy, mężczyzna uśmiechnął widząc to.
- Liza mi powiedziała, że wyruszasz jutro w podróż pokemon. Jakbyś gdzieś spotkał Jane...- starszy pan na chwile zrobił przerwę, widząc jak Matt reaguje na to słowo, przygryzając wargi, patrząc się na wolno płynący strumyk - to powiedz, że nie gniewamy się na nią i czekamy w domu.
Matthew wyraźnie się ożywił, nie zwlekając z odpowiedzią.
- Jak to? Coś się stało?
- Nie rozmawianie już tak? - Matthew nie musiał odpowiadać, jego mina mówiła wszystko - więc powiem Ci że w pierwszym roku swojej wędrówki uzbierała tylko 4 odznaki, bo uparła się, że będzie trenować tylko ogniste pokemony. Miała Vulpixa, Ponyte i Growlithe'a. Z tym nie zwojowała ligi. Nie wróciła do rodzinnego miasta, bojąc się krytyki i śmiechów. Została w podróży i tylko potajemnie zgłosiła się do profesora Hama, by zarejestrował ją do kolejnego sezonu. Wtedy poszło jej lepiej, podobno miała już Ninetales'a, Arcanine'a i dwie Ponyta, jednak i tym razem zdobyła tylko 6 odznak. Podobno Blaine był zachwycony jej ognistymi pokemonami, a ona zawsze chciała się u niego szkolić. Jak wiemy, rejestracja trenerów jest do jutra, więc jutro się dowiemy od profesora czy znów startuje jako trener czy może została u Blaine'a. Strasznie się o to pokłóciliśmy, nie chcieliśmy by została u jakiegoś starego dziada...wiesz...oczko w głowie tatusia. Przykro nam jest że nie chce wrócić do Stone Town.
- Proszę Pana...jeśli ją spotkam postaram się przekazać Pańskie słowa, ale nie obiecuję, że wróci. Ma dopiero 16 lat, ale dobrze wie czego chce w życiu. Niech Pan trzyma za mnie kciuki. Jeśli zajmę dobre miejsce na mistrzostwach, będę mógł otworzyć własny stadion, a wtedy na pewno sprowadzę ją do naszego miasteczka.
- Dzięki Matt, dobry z Ciebie chłopak.
"Krawężnik" wstał, pożegnał się i ruszył w stronę domu pogwizdując, a Matt miał jeszcze większy burdel w głowie. Wiedział, że jego obietnica jest bez pokrycia i prawie niemożliwa do wykonania. W końcu był totalnym laikiem jako trener pokemon, a takim nie dają budować stadionów i być ich liderem.
Gdy się ochłodziło, młodzian wstał i ruszył wolnym krokiem do domu. Musiało być już koło 4, bo słońce powoli wyłaniało się ku horyzontowi.
Zasnął dopiero koło 5 nad ranem, nie minęła jego zdaniem sekunda odkąd zamknął oczy, a musiał wstawać. Z wielkim żalem i soczystym przekleństwem na ustach, co nie zdarza mu się za często, wyłączył budzik. Ubrał się ciepło, zadbał o swoją fryzurę, nałożył wygodne adidasy, zabrał spod łóżka swój ipod i ruszył do profesora. Słońce przyjemnie ogrzewało mu twarz.

Starter: Jeżeli można, to poproszę do wyboru 1 z trzech losowych.

Dodatkowy Ekwipunek:
-Ipod

Cele podróży: W pierwszych etapach podróży chciałby sprawdzić się jako trener pokemon, sprawdzić taktyki i możliwości pokemonów od innych trenerów, zapisując w swoim iPodzie rożne ciekawostki. Celem głównym jest sprawdzenie się na turnieju o mistrza pokemon.
Celem na dalsza przyszłość jest otworzenie własnego gymu w tzw. "MixGym" w rodzinnym mieście.

Box[url=Konto bankowe]Konto bankowe[/url]Karta postaci
Powrót do góry Go down
Vaphel
Admin
avatar

Liczba postów : 3173
Join date : 16/07/2013
Age : 26
Skąd : Mazovian

Karta Postaci
Profesja Główna:
Starter:

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Sob 22 Lut 2014, 19:21

Przyjęty. Gra niebawem.

_________________________________
Powrót do góry Go down
http://pokenova.forumpl.net/t94-fernando-de-la-rosa
Haru



Liczba postów : 4
Join date : 21/03/2014
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   Wto 01 Kwi 2014, 17:04

Imię "Ksywka" nazwisko: Haru Green
Data urodzenia i wiek: 17.03.2001 (13 lat)
Wygląd: Haru ma średnio długie, szatynowe włosy, które na wietrze powiewają dość chaotycznie. Zazwyczaj jednak spokojnie opadają na czoło, co poniektóre zachodzą nawet na oczy. Na twarzy chłopca często daje się dostrzec radość i entuzjazm, mimo swojej przeszłości przybrani rodzice całkowicie odmienili chłopca z ,,smutasa" na sporego optymistę. Haru budową ciała raczej nie wyróżnia się pośród tłumu jego rówieśników. Jest raczej szczupły. Karnacja jasna, delikatna niczym u kobiety, choć w rzeczywistości skóra niezwykle twarda w dotyku. Mimo wszystko, od chłopca bije ciepła aura dobroci i życzliwości.
Miasto startu i region: Kanto, Pallet Town
Charakter postaci: Haru zachowuje się tak jakby na wszystko miał czas. Jest spokojny, jego ruchy na co dzień są dość flegmatyczne i zawsze stara się na siebie nie zwracać uwagi. Jak to robi? Po prostu porusza się bezszelestnie, płynnie bez jakichkolwiek gwałtownych ruchów czy też głośniej wypowiadanych słów - są to pozostałości po czasach gdy musiał kraść jedzenie by przetrwać. Nie lubi się kłócić, to jednak nie znaczy, że nie stawia na swoim. Stara się zawsze dojść do konsensusu, kiedy jednak widzi, że to raczej nie przyniesie pożądanego efektu, zazwyczaj po prostu zaczyna ignorować daną osobę i robi to, co uważa za słuszne. Haru nie jest osobą chciwą, mściwą i agresywną, zawsze stara się rozwiązywać konflikty pokojowo.
Historia: Nikt do końca nie wie, jakim cudem chłopak znalazł się w Pallet Town. Nawet sam Haru niewiele pamięta. Z dwójki rodziców, tylko ojca kojarzy z wyglądu. Matka już bez wątpienia była dla niego jedną niewiadomą. Zresztą, tak jak reszta rodziny. Odkąd tylko chłopak sięgał pamięcią, sam tułał się po ciemnych uliczkach miasta i wykorzystując swój dar do skradania się i refleksu, podkradał ze sklepów spożywczych jakieś jedzenie. Oczywiście, w końcu nie uszło to uwadze jednemu sklepikarzowi, że co jakiś czas jego produkty znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Dlatego postanowił zastawić pułapkę. Wieczorem, kiedy już klientela się powoli rozchodziła, na magazynie zostawił otwartą skrzynię ze świeżymi bochenkami chleba, które jego żona przyrządzała w każde popołudnie i potem je sprzedawali. Sam ukrył się za wysoką chłodnią i trzymając w rękach pokeball ze swoim pupilem czekał na złodzieja. Haru, kiedy patrząc przez okno magazynu dostrzegł łatwy łup, nie mógł się powstrzymać, by nie spróbować podkraść choć jednego bochenka. Powoli zakradł się do drzwi z tyłu budynku, które często sklepikarz zostawiał otwarte. Tego wieczoru jednak, jak na złość były zamknięte. Haru uważał jednak, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Z kieszeni wyciągnął małe zawiniątko. Szybko je rozwinął i wyciągnął dwa z sześciu wytrychów. Zgrabnie i płynnie zabrał się do roboty, która nie trwała długo. Przekręcił złodziejskimi narzędziami w zamku lekko raz w lewo, raz w prawo. Po chwili usłyszał charakterystyczny trzask, który był mu doskonale znany i jakże uwielbiany. Delikatnie pociągnął za klamkę, lekko uchylając "wrota zaspokojenia głodu". Spojrzał uważnie po pomieszczeniu. Widząc, że prawdopodobnie ma zielone światło do kradzieży, zgrabnie i szybko znalazł się przy obranym celu. Już miał sięgnąć po chleb, gdy nagle z za jego pleców, z czerwonej poświaty wyłonił się pokemon. Sekundę później Haru usłyszał też krzyk mężczyzny. - Bulbasaur, złap dzieciaka dzikim pnączem! - chłopak nawet nie zdążył dobrze się obrócić, kiedy jakby zielona lina owinęła się samoistnie wokół jego tułowia i mocno się zacisnęła. Haru wydał z siebie tylko ciche syknięcie, po czym krzyknął - Ale ja jestem tylko głodny! Chciałem coś zjeść! Puszczaj! - W Kisuke(bo tak miał na imię właściciel sklepu) jakby uderzył piorun. Wychodząc z ukrycia wydał kolejną komendę do Brelooma - Oswobodź go. - pokemon nie ociągając się, szybko wykonał polecenie. Haru klęknął na ziemi, ocierając dłoniami przedramienia. Potem spojrzał na sklepikarza z żalem i pokorą - Przepraszam, że pana okradałem.. byłem po prostu głodny i.. - w tym momencie Kisuke podniósł palec do ust, syknął, co znaczyło, by chłopak na chwilę zamilkł. Przez parę minut drapał się po głowie, intensywnie myśląc. - Wystarczyło poprosić chłopcze.. - mężczyzna powoli podszedł do skrzyni, wyciągnął chleb i podał chłopcu. Potem bardzo długo rozmawiali. Kisuke wypytywał się, jak Haru wiąże koniec z końcem, czy ma gdzie spać, itd. Kiedy już zapadła noc, zaproponował chłopcu, że razem z żoną przenocują go. Oboje nie mieli dzieci, dlatego bardzo się ucieszyli, że mogą się jakimś zająć. Dni mijały, a chłopak dalej z nimi pozostawał, co bardzo cieszyło małżeństwo. W końcu zaczęli go traktować jak własnego syna i postanowili go wychowywać. Zapewnili mu edukację i dach nad głową. Haru nareszcie poczuł się szczęśliwy. Kisuke zaraził chłopca również walkami pokemon. Opowiadał mu, jak sam kiedyś marzył, by zostać najlepszym trenerem trawiastych pokemonów, ale potem poznał Naomi. Ożenił się z nią i osiadł w jej rodzinnym mieście. Haru w końcu postanowił, że również zostanie trenerem pokemon i pewnego dnia stanie się tak sławny jak sam Ash Ketchum. Kisuke ucieszył się z tego powodu, że chłopak chce kontynuować jego przygodę, jednak również martwił się, czy chłopak sobie poradzi, mimo wszystko uspakajała go myśl, że chłopak jest całkiem dobrym uczniem, więc zapewne wie też sporo o pokemonach. Tak też było, dzięki nauce chłopak zdobył tak wielką wiedzę na temat pokemonów, że mógłby opisać charakter dosłownie każdego stworka na ziemi. Kisuke postanowił mimo wszystko jak najlepiej przygotować go do podróży. Skontaktował się z przyjacielem, który był hodowcą pokemon i po prosił go, by podesłał mu jakiś młody okaz dla początkującego trenera. Znajomy podesłał więc pokemona i 5 pokeballi jak również najnowszej generacji PokeDex. Pierwszym pokemonem chłopca, z którym miał rozpocząć swoją podróż okazał się młody i bardzo energiczny Larvitar. Kisuke przekazał Larvitara i resztę rzeczy Haru, dał mu parę rad, gdzie szukać schronień przed deszczem, itd, a Naomi zajęła się plecakiem i ekwipunkiem. W końcu wszyscy się rozstali, a chłopak ruszył w swoją nową trenerską przygodę.

Starter: Larvitar

Dodatkowy Ekwipunek: ---

Cele podróży: Dążyć do zdobycia najwyższych osiągnięć jako trener, tak by przybrani rodzice byli z niego dumni.

[url=Box]Box[/url][url=Konto bankowe]Konto bankowe[/url][url=Karta postaci]Karta postaci[/url]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać   

Powrót do góry Go down
 
Zapisy do podwodnego świata Wodnika...na lądzie też można grać
Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Zapisy
» Zapisy do adopcji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokeNova :: Gry :: MG Vaphel-
Skocz do: